Jesteś tutaj: Kibicowskie podsumowanie sezonu 2017 w wykonaniu Stalowców.

Kibicowskie podsumowanie sezonu 2017 w wykonaniu Stalowców.

Każdy wtajemniczony wie, że kibicowsko był to bardzo słaby rok. Pod względem wyników sportowych drużyny sezon na duży plus, ponieważ zakończony brązowym medalem. Oczywiście apetyty były na coś więcej, jednak gorzką porażkę w półfinale z wrocławską Spartą osłodziły zwycięskie mecze o w/w medal z naszym odwiecznym rywalem z południa województwa. Prześledźmy kibicowsko mecz po meczu.

 

 

 

Tydzień przed pierwszym meczem ligowym na naszym stadionie odbył się XIV Memoriał im. Edwarda Jancarza. Tego dnia zebrał się młyn w liczbie ok. 200 osób. Ze względu na rangę zawodów nie było tradycyjnego dopingu jak podczas spotkań ligowych. Były w międzyczasie wznoszone okrzyki oddające cześć legendzie naszego klubu. Oprócz tego została zaprezentowana oprawa w postaci machajek, napisu "EDDY" gdzie każda z liter była ze styropianu i uniesiona w górę oraz z transparentu "BYŁEŚ JESTEŚ BĘDZIESZ".

                                                                                  

Pierwszy mecz sezonu przypadł na wyjazd do Torunia. Do grodu Kopernika udała się dość spora liczba Stalowców w liczbie ok. 350-400 osób podróżujących osobówkami i autokarami. Na sektorze pojawiła się wówczas flaga "DELEGACJA" oraz transparent "Karol PDW" dla kolegi przebywającego za kratami. Doping tego dnia na średnim poziomie.

Kolejny mecz to był również wyjazd na Kujawy. Tym razem celem był Grudziądz. Do "miasta Ułanów" wybrało się około osiemdziesięciu fanatyków. Na płocie zawieszony został ponownie transparent dla ziomka będącego na "przymusowych wakacjach". Doping ograniczony do kilku przyśpiewek. Pogoda tego dnia nie była przychylna i mecz ze względu na opady deszczu został odwołany.

Tydzień po odwołanym meczu w Grudziądzu, gorzowska Stal jechała pierwszy mecz na własnym stadionie. Do Gorzowa zawitał ROW Rybnik. W młynie Stalowców tego dnia ok. 150 osób jednak doping stał na dość przeciętnym poziomie. Zawisły dwa transparenty: "Karol PDW" oraz "Panie Tomku wracaj do zdrowia!" (odnoszący się do poważnej kontuzji wybitnego polskiego żużlowca Tomasza Golloba).

                                                                                   

 

Siedem dni po wizytacji ROW-u w Gorzowie, Stalowcy wybrali się na trzeci już wyjazd. Tym razem gorzowianie rywalizowali we Wrocławiu na nowo zmodernizowanym stadionie. Do stolicy Dolnego Śląska dotarła około 300-osobowa delegacja kibiców żółto-niebieskich. Na płocie zawieszany jest tradycyjny transparent dla ziomka. Po zaznaczeniu obecności na stadionie, doping tego dnia w wykonaniu Stalowców stał na niskim poziomie. Głównie ze względu na kiepską sytuację drużyny podczas meczu. Dopiero od 10. biegu gdy gorzowianie zaczęli wygrywać to reszta kibiców zaczęła dopingować. Niektórzy kibice z Gorzowa woleli zasiąść na innych częściach stadionu mając na sobie barwy co skrzętnie wykorzystali Spartanie krojąc kilku pikoli.

                                                                                    

 

Po dwutygodniowej przerwie od ostatniego meczu we Wrocławiu, żółto-niebiescy na własnym stadionie podejmowali Unię Leszno. Frekwencja w młynie Stalowców bez szału jednak było nieco lepiej niż na ostatnim meczu również pod względem dopingu. Nie brakowało "pozdrowień" w kierunku sektora gości. Warto zaznaczyć, że przed rozpoczęciem spotkania w młynie pojawił się trener drużyny Stanisław Chomski, który wręczył przedstawicielowi Stowarzyszenia specjalne podziękowania za zbiórkę pieniędzy na pokrycie kosztów kary, jaką GKSŻ nałożyła na trenera po meczu w Toruniu.

                                                                                    

 

Następnym rywalem Stalowców był zielonogórski Falubaz. A więc derby w Gorzowie. Jak na derby przystało, młyn pomimo wcześniejszej słabszej frekwencji tym razem zapełnił się wyraźnie (około 350 osób). Większość wiary w żółtych koszulkach. Wywieszana zostaje fana "KS Stal Gorzów". Podczas tego meczu Stalowcy pierwszy raz w sezonie zaprezentowali oprawy. Pierwsza została zaprezentowana na prostej przed meczem, która składała się z kartoniady z napisem "ULTRAS" na górnej trybunie oraz z sektorówki na trybunie dolnej o treści "SONADORES". Niestety ze względu na słabe zaangażowanie kibiców z prostej na górnej trybunie napis wychodzi nieczytelny. Druga choreografia została przedstawiona po 10. biegu. Składały się na nią: sektorówka z postacią żołnierza na tle flagi narodowej jako białe i czerwone pasy oraz trans o treści "29.05 CZEŚĆ I WSPARCIE WETERANOM". Było to nawiązanie do obchodzonego w poniedziałek Dnia Weterana. Doping tego dnia stał na dobrym poziomie gdzie momentami udało się do dopingu porwać cały stadion. Oczywiście nie zabrakło "pozdrowień" dla przyjezdnych.

                                                                                   

                                                                                   

                                           

 

Tydzień po derbach Stalowcy podejmowali w Częstochowie miejscowy Włókniarz. Pomimo kiepskiej pogody tego dnia na sektorze gości zameldowało się około 70. Stalowców, podróżujących na własną rękę. Mecz niestety został ostatecznie odwołany z powodu wcześniejszych opadów deszczu. Zawodnicy niestety nie wyszli podziękować za przybycie kibiców pod Jasną Górę.

W następną niedzielę do Gorzowa zawitał toruński Apator. Doping tego dnia rwany i z przerwami. Ze strony ultrasów brak transparentów i flag.

Kolejne spotkanie żółto-niebiescy rozegrali tydzień później u siebie. Rywalem gorzowian był GKM Grudziądz. Mecz początkowo miał się odbyć w piątek jednak z powodu opadów deszczu, został odwołany i przeniesiony na niedzielę. Tego dnia w młynie melduje się około 100 osób, większość ubrana w żółte koszulki. Doping, jak na tak małą liczbę, nie stał na najniższym poziomie i momentami słychać było ryknięcie. Jeszcze przed spotkaniem na stadionie wywieszone zostały trzy transy, zachęcające ludzi do wrzucania pieniędzy na oprawę z okazji 70-lecia klubu. Sama atmosfera na pozostałej części trybun bardziej piknikowa, przez co słabo udaje się zachęcić kibiców do wspólnych śpiewów.

22 czerwca (czwartek) odbył się zaległy mecz w Częstochowie. Pod Jasną Górę dotarło około 50-osobowa delegacja kibiców żółto-niebieskich. Na wyposażeniu był standardowo już transparent dla ziomka, który nie mógł być z nami. Tego dnia bez dopingu z naszej strony i emocjonujemy się wyłącznie poczynaniami żużlowców na torze.

Raptem tylko trzy dni trwała "rozłąka" ze śląskim województwem, bo już w najbliższą niedzielę po meczu w Częstochowie, żółto-niebiescy udali się do Rybnika na spotkanie z tamtejszym ROW-em. Na stadionie pojawiło się około 50. kibiców Stali. Na płocie wieszany jest tradycyjny transparent z pozdrowieniami dla kolegi za kratami. Doping tego dnia bardzo przeciętny i z przerwami. Podobnie jak w Częstochowie, przez większość spotkania cisza i kolejny mecz kibicowsko bez historii.

Tydzień po meczu w Rybniku, na gorzowskim stadionie odbywał się Finał Indywidualnych Mistrzostw Polski na żużlu. Nie wspominalibyśmy tutaj o tym finale gdyby nie fakt, że dzień przed turniejem w sobotę pożarowi uległa Katedra naszego miasta. Z tego powodu podczas turnieju wraz z klubem zorganizowaliśmy zbiórkę do puszek na jej remont. Akcja została zakończona sukcesem, ponieważ udało się zebrać ponad 14 tysięcy złotych za co raz jeszcze dziękujemy!

Kolejnym przystankiem na naszej mapie był poraz drugi Grudziądz. Dwa tygodnie po finale IMP do "miasta Ułanów" zjechało tym razem około siedemdziesięciu fanatyków Stali. Każdy podróżował na własną rękę. Na wejściu ochrona nie pozwoliła na wniesienie dobrze znanego transparentu, tłumacząc się "odgórną decyzją". Dopingu zorganizowanego nie było a jedynie pojedyncze, sporadyczne przyśpiewki.

Następnym rywalem Stalowców była Sparta Wrocław z którą mierzyliśmy się 30 lipca. Frekwencja w młynie niestety była "tradycyjnie" kiepska. Być może wysoka temperatura powietrza zrobiła swoje. Mimo to, na to spotkanie została przygotowana oprawa przez młodzież przy pomocy grupy US`08. Oprawa składała się z transparentu o treści "FANATYCY Z NADWARCIAŃSKIEGO MIASTA" (na tle barw miasta) oraz z dużej sektorówki namalowanej na wzór tablicy wjazdowej w barwach klubowych. Po zaprezentowaniu oprawy wieszamy biało-czerwony transparent z hasłem "63 DNI CHWAŁY", odnoszący się do 73. rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego. Doping tego dnia rwany i z przerwami.

                                                                                    

                                                                                    

 

W następnym meczu Stalowcy rywalizowali w Lesznie. Wszyscy dotarli tam na własną rękę w liczbie ok. 150 osób. Doping tego dnia był zorganizowany choć rwany i z przerwami. Brak jakichkolwiek fan i transów.

Tydzień po Lesznie miały miejsce derby w Zielonej Górze. Na południu województwa melduje się około 500. Stalowców, którzy jechali autokarami i osobówkami. Na wejściu nie weszła nasza oprawa, która była ciekawym uzupełnieniem oprawy gospodarzy. Brak z naszej strony fan i transów. Doping tego dnia prowadzony przez większą część meczu choć z lekkimi przerwami. Po jednym z wyścigów widzimy, że z drugiego łuku przez pas bezpieczeństwa biegnie w naszą stronę jeden z fanatyków KSF, którego zapały szybko powstrzymuje ochrona. My pomimo wszystko solidarnie wznosimy "Zostaw kibica...!".

                                                                                     

 

W ostatnim meczu rundy zasadniczej Stal podejmuje u siebie Włókniarza Częstochowa. Frekwencja w młynie słaba, ok. 40-50 osób. Doping na średnim poziomie z przerwami. Brak z naszej strony jakichkolwiek transów i fan. Ogółem, bez historii.

Pierwszy mecz rundy play-off przypada nam dwa tygodnie później we Wrocławiu. Do stolicy Dolnego Śląska zjechała ok. 350-osobowa delegacja kibiców żółto-niebieskich, gdzie niektórzy wybrali wyjazd autokarowy a drudzy indywidualny. Wywieszamy tradycyjny trans dla ziomka. Doping prowadzony przez większość meczu z lekkimi przerwami. Utrudnieniem przy prowadzeniu dopingu był brak megafonu jednak mimo to, nie było źle. W trakcie meczu zauważamy, że jesteśmy obczajani przez fanatyków z Wrocławia, którzy zapewne szukali atrakcji. Po meczu wyjeżdżając spod stadionu widzimy stojącą grupkę (w większości zapewne z chuliganki Śląska), którzy chcieli konfrontacji, jednak ci co zawsze to uniemożliwili a skończyło się jedynie na wymianie "pozdrowień" i krzywych spojrzeniach.

                                                                                      

 

Sparta tydzień później przyjechała do Gorzowa na rewanż. W naszym młynie frekwencja ok. 100 osób. Doping prowadzony z przerwami. Nie obyło się bez "pozdrowień" dla wrocławian. Z naszej strony brak fan i transów. Po meczu udaje się skroić kilku niekumatym kibicom z Wrocławia barwy.

Po przegranym dwumeczu półfinałowym ze Spartą, przychodzi nam mierzyć się o brąz ponownie w Lubuskich Derbach z Falubazem. Pierwszy mecz w Gorzowie. Zanim samo spotkanie się zaczęło, w ok. 30 osób zebraliśmy się przed stadionem w wyczekiwaniu na przyjezdnych. Podobnie jak rok wcześniej, Ci wysypali się z autokarów jeszcze przed dojazdem pod bramy i chcieli konfrontacji podobnie jak my. Smutni panowie szybko jednak zorientowali się w sytuacji i oddzielili dwie zwaśnione grupy po czym zielonogórzanie podeszli już w eskorcie pod swój sektor na pieszo. Tego dnia również od rana była przygotowywana oprawa z okazji 70-lecia klubu. Była a w zasadzie miała być złożona z kartoniady rozłożonej na większości stadioniu. Niestety, przegrane mecze półfinałowe sprawiły, że nawet mimo derbów wielu kibiców się odwróciło od klubu i na stadion przybyło ich zaledwie ponad 7 tysięcy. Stąd też końcowy efekt oprawy nie był odpowiednio zwieńczony. W tym dniu nie wywieszamy (jak niestety w większości spotkań) żadnych fan oraz transów. Nastąpił jednak lekki przełom w dopingu. Do trzeciego wyścigu w liczbie ok. 150 osób dopingowaliśmy tradycyjnie w S60. Następnie razem z ekwipunkiem przenieśliśmy się na prostą gdzie razem z kibicami, którzy nie bywali w młynie dopingowaliśmy w znacznie większej liczbie osób. Oczywiście ogromnego szału nie było jednak na pewno był to nieco wyjątkowy moment w trakcie tego smutnego kibicowsko sezonu. W trakcie meczu kilku chłopaków wędruje spokojnie na drugi łuk w celu obserwowania sektora gości. Pomimo braku z ich strony jakichkolwiek agresywnych zachowań, ochrona rozpędziła towarzystwo w celu uniknięcia nieprzyjemnych sytuacji.

                                                                      Grafika będąca elementem oprawy z kartoniady.                                                         

                                                       

Rewanż w Zielonej Górze formalnie miał się odbyć tydzień później, jednak z powodu opadów deszczu został odwołany i przeniesiony na 1 października. Wówczas osobówkami i autokarami w słoneczną niedzielę na południe lubuskiego dotarło ok. 450 fanatyków gorzowskiej Stali. Na płotach nie zawisła żadna fana ani trans. Doping był prowadzony z lekkimi przerwami. W Zielonej zauważyliśmy, że podobnie jak niektórzy kibice Stali w Gorzowie, sporo kibiców Falubazu się obraziło na ich porażkę w półfinale i na meczu o brąz z frekwencją nie było najlepiej. W każdym razie my dopingujemy przez większą część spotkania a uwieńczeniem sezonu było odebranie brązowych medali na zielonogórskiej ziemi! Poza tym wyjazd bez dodatkowych atrakcji.

                                                                                      

 

Słowem podsumowania. Zapewne każda osoba po przeczytaniu tekstu zauważyła, że ten sezon w kibicowskim wykonaniu Stali Gorzów był bardzo słaby. Większość spotkań z przeciętnym dopingiem czy nawet bez niego, prawie zawsze brak wywieszonych fan, mało pokaźna liczba opraw czy też zakończenie działalności grupy US`08. Ciężki sezon za nami. W myśl tego "co nas nie zabije to nas wzmocni" patrzymy pozytywnie w przyszłość, bo reprezentujemy klub z ogromnymi tradycjami i sukcesami! Mimo przeciwności będziemy w tym trwać zawsze! A czasami trzeba wziąć krok w tył, aby później zrobić dwa w przód! Jak będzie wyglądał przyszły sezon? Czas pokaże. Mimo to dziękujemy wszystkim, którzy mimo tych trudności zostali i pomagali w ogarnięciu różnych spraw.

Z kibicowskim pozdrowieniem! STALOWCY